AURAWOOD

Biohacking – jak natura robi to, co dziś sprzedaje technologia

Biohacking kojarzy się dziś z technologią: aplikacjami mierzącymi sen, gadżetami monitorującymi ciało, suplementami.

Specjalne lampy do regulacji rytmu dobowego, plastry z substancjami aktywnymi, trackery stresu, opaski do treningu oddechu, stymulacja elektryczna mięśni, krioterapia, komory tlenowe, adaptogeny, smart kubki mierzące nawodnienie, biofeedback, maty do snu, inteligentne poduszki, magnetoterapia, a nawet implanty monitorujące funkcje organizmu.

I żeby nie było, że widzę w tym coś złego – zupełnie nie. Przecież sama używam chociażby sauny i biorę suplementy.

Po prostu widzę, że większość efektów, których ludzie szukają w nowoczesnych rozwiązaniach, można osiągnąć znacznie prościej i to za darmo.

Natura od tysięcy lat robi dokładnie to samo, co dziś sprzedaje technologia: reguluje sen, obniża stres, stabilizuje nastrój i wspiera regenerację organizmu.

Życie blisko natury nie jest ucieczką od postępu, ale powrotem do środowiska, do którego ludzkie ciało zostało zaprojektowane.

 

Biohacking poprzez naturę – sprawdzamy

Badania pokazują, że najprostsze i najtańsze praktyki biohackingowe mogą przynieść nawet 80% korzyści osiąganych przez zaawansowane, kosztowne metody.

Sprawdziliśmy to na sobie. Od dwóch lat mieszkamy w małej nowoczesnej drewnianej stodole pod lasem. Zobacz poniżej, jak działa na nas biohacking naturalny i dlaczego według nas, działka, cisza, las i zwierzęta potrafią zastąpić większość współczesnych „wynalazków”.

 

1. Sen – fundament wszystkiego

Sen reguluje układ nerwowy, hormony, odporność i nastrój. To w nocy mózg „czyści się” z nadmiaru bodźców, a ciało regeneruje mikrouszkodzenia. Brak snu szybko odbija się na psychice: stajemy się drażliwi, czujemy lęk, spada koncentracja.

Tu gdzie żyjemy sen nie jest projektem do realizacji. Jest naturalną konsekwencją dnia.

Brak miejskiego hałasu, brak nocnego światła, świeże powietrze sprawiają, że zasypianie nie wymaga rytuałów ani aplikacji. Gdy robi się ciemno po prostu zwalniamy. I to delikatne zmęczenie fizyczne, które towarzyszy nam każdego dnia. Dużo czasu spędzamy na dworze, ja sprzątam gołębnik i dbam o moje ptaki, Filip buduje dla Was konstrukcje, ja się ciągle gdzieś kręcę sprzątając, bawimy się z psami, bawimy się z synem w berka i baba Jaga patrzy, gramy w piłkę. Spędzamy czas nas basenem i w saunie, robimy ogniska, dbamy o ogród, podlewamy, kosimy trawę.

Ciało jest przyjemnie zmęczone, sen jest głębszy i bardziej stabilny.

 

2. Światło – synchronizacja biologicznego zegara

Światło reguluje rytm dobowy, produkcję melatoniny i kortyzolu. Poranne światło pobudza, wieczorne, jeśli jest łagodne, wycisza. Nadmiar sztucznego światła wieczorem dezorientuje mózg i pogarsza jakość snu.

Nasz dzień zaczyna się naturalnie, a nie z budzikiem. Gdy pracowałam na etacie, najgorsze było dla mnie wstawanie o 5:00 w ciemności. Kortyzol szalał, a ja potrafiłam mieć bardzo kiepskie myśli… Po pół godziny mój nastrój wracał do normy, ale czułam, że dla mojego organizmu to duże obciążenie.

Teraz żyjemy głównie z dochodów pasywnych, a nasze prace nie wymagają wychodzenia z domu: Filip buduje konstrukcje drewniane pod dużą wiatą obok domu, a ja piszę tego bloga. Budzi nas naturalne światło i usypia jego brak.

Niezbyt często korzystamy też z ekranów, które generują światło niebieskie. Ja używam komputera tylko w czasie pisania bloga, a wieczorem spotykamy się wspólnie na rodzinny film. Tylko tyle.

 

3. Cisza i odosobnienie – regeneracja układu nerwowego

Stała ekspozycja na bodźce, rozmowy i informacje przeciąża układ nerwowy. Cisza obniża poziom kortyzolu, poprawia koncentrację i pozwala emocjom opaść. Samotność działa jak reset.

Nasze „odludzie” polega głównie na tym, że dom stoi 500 metrów w głąb działek, tuż pod lasem. Nie ma tu tłumów 🙂 Sąsiedzi są oddaleni o kilkaset metrów.

Naszym zamierzeniem nie była ucieczka od „systemu”, tylko miejsce, w którym panuje prawdziwy spokój.

To nie jest tak, że nie wychodzimy z domu. Często podróżujemy, jemy obiady ze znajomymi, załatwiamy sprawy na mieście. To czego się z życia pozbyliśmy to presja, pośpiech, praca dla kogoś. I to jest genialne!

 

4. Kontakt ze zwierzętami

Kontakt ze zwierzętami obniża stres, reguluje ciśnienie krwi i wspiera wydzielanie oksytocyny – hormonu bezpieczeństwa i więzi. Obserwowanie zwierząt uspokaja i uczy obecności.

Mnie osobiście przebywanie ze zwierzętami uczy, że nie wszystko musi być produktywne. Długie kilkugodzinne spacery z psami po lesie, opieka nad gołębiami z fundacji. Bez pośpiechu. Bez celu. Bezinteresownie. A humor jakby od razu lepszy.

 

5. Ruch naturalny, nie trening

Ruch uwalnia endorfiny i dopaminę, poprawia nastrój i reguluje napięcie. Ale dla nas najlepiej działa wtedy, gdy nie jest przymusem.

O rany, ja tak bardzo nie lubię cardio! Myślę, że to przez kortyzol, który sprawia, że to dla mnie małe piekiełko.

Dlatego nigdy więcej nie zamierzam się zmuszać do intensywnych treningów. Dla mnie najlepszy trening jest wtedy, gdy zapominam, że trenuję. Z racji tego bardzo dużo chodzę, noszę drewno, sprzątam, pielęgnuję teren, wyrywam chwasty w ogrodzie, spaceruję boso po trawie, z psami po lesie, pływam w basenie, jeżdżę na rowerze.

Tutaj ruch pojawia się przy okazji życia, a nie jako zadanie do odhaczenia.

 

6. Woda – nawodnienie i regulacja

Woda jest niezbędna do pracy mózgu, mięśni i układu nerwowego. Nawodnienie poprawia koncentrację i zmniejsza zmęczenie. Kontakt z wodą dodatkowo działa uspokajająco.

Pijemy dużo wody bez przypomnień. Pewnie dlatego, że sporo się ruszamy.

Kąpiele w balii lub basenie, zimne prysznice po saunie, morsowanie, łowienie ryb (i oczywiście ich wypuszczanie) w rodzinnym stawie obok naszej działki i pływanie po nim pontonem. Woda stała się naszym elementem dnia, a nie zadaniem.

Mam też swoje dziwactwa związane z wodą. Lubię odkurzać dno basenu – jest to strasznie satysfakcjonujące. A gdy leżę nad basenem ustawiam wąż od pompy nieco na wodą, żeby słyszeć ten kojący, relaksujący dźwięk spadającej wody. A pływanie na materacu wodnym to jest już totalny sztos. Gdy wiatr porusza nim od jednego krańca basenu do drugiego, a ja widzę chmury i korony naszych sosen.

 

7. Temperatura – ciepło i zimno

Zmiany temperatury stymulują krążenie, wzmacniają odporność i wpływają na poziom energii. Ciepło rozluźnia, zimno pobudza.

Dla nas to sauna i morsowanie w basenie. Czasem po prostu chłodny poranek spędzony na tarasie. Czasem wiatr lub deszcz, albo wieczorne ognisko ze znajomymi.

Ciało w naturze doświadcza temperatur naturalnie.

 

8. Jedzenie proste i nieprzetworzone

Nieprzetworzona dieta stabilizuje poziom cukru we krwi, wpływa na nastrój i energię, a zdrowe jelita mają bezpośredni wpływ na układ nerwowy i psychikę.

Po pierwsze korzystamy z naszego ogródka lub podkradamy warzywa od babci, która ma jeszcze większy ogródek i 100 kurek częstujących nas jajkami.

Po drugie, żadne z nas nie wybiega rano do pracy na etacie więc mamy czas na spokojne posiłki i świadome gotowanie.

Bez skrajności – po prostu staramy się jeść zdrowo.

Bardzo cenimy też możliwość zerwania jabłek z rodzinnego sadu obok, winogron, czereśni, wiśni po drodze do domu, a także malin, poziomek, truskawek, jeżyn i borówek z własnej działki. Nie wspominając o własnym ogrodzie pełnym warzyw, ziemniakach, które trafiają prosto do ogniska, włoszczyźnie trafiającej do zupy, świeżych ziołach z grządki i szczypiorku na kanapki.

Jesienią można zebrać całą torbę grzybów w naszym niewielkim pięciometrowym pasie lasu. Sami ich nie jemy, ale znajomi wiedzą, kiedy mają po nie wpaść. Raz nawet znalazłam tam jagody.

 

9. Twórczość i praca rękami

Twórczość wprowadza w stan flow. Obniża stres, poprawia nastrój i daje poczucie sensu. Praca rękami porządkuje myśli i daje upust energii.

Twórczość, czyli pisanie bloga, wprowadza mnie w stan flow. Sprawia, że zapominam o świecie i nie mogę się oderwać. Mogę tworzyć wszędzie: na balkonie, tarasie, pod altaną, na hamaku w lesie, pod gołębnikiem, przy kominku czy nad basenem. I serio, w takim otoczeniu smakuje to jeszcze lepiej.

Praca rękami porządkuje myśli i pozwala dać upust energii. To przede wszystkim konstrukcje Filipa, który nie potrafi nic nie robić i znalazł w tym swoją kolejną pasję. Ale też wspólne gotowanie, naprawianie, rąbanie drewna czy malowanie tarasu. Nie wiem, czemu, ale człowiek od razu czuje się lepiej.

11. Małe gesty dobra

Pomaganie innym poprawia nastrój, wzmacnia poczucie sensu i daje długoterminowe poczucie szczęścia. Nawet drobne gesty mają realny wpływ na psychikę.

Nigdy nie sądziłam, że będę mogła pomagać z własnej działki. Po pierwsze, po znalezieniu rannego gołębia wybudowaliśmy gołębnik i sprowadziliśmy mu towarzystwo z Fundacji Gruszętnik – ptaki po przejściach, nieloty, po chorobach. Uwielbiam codziennie o nie dbać.

Wysyłamy też paczki do fundacji. 5% dochodów z każdego sprzedanego ebooka Nasze dochody pasywne – krok po kroku przeznaczamy na rzeczy, których fundacja na bieżąco potrzebuje:

  • podkłady higieniczne,
  • karma dla piskląt NutriBird
  • mieszanka ziaren
  • strzykawki
  • worki na śmieci
  • ręczniki kuchenne
  • środki czystości

 

Budując konstrukcje z drewna, zwracamy naturze to, co jej zabieramy. Dlatego sadzimy nowe drzewa z Fundacją Las na Zawsze. Czekamy obecnie na następne sadzenie na wiosnę i ruszamy tam jako wolontariusze. Sadzimy też drzewka we własnym lesie.

Dla nas jest ważne, żeby dostosować rodzaj pomocy do swoich umiejętności i możliwości. Przy czym niezależnie, czy jest to drobnostka, czy coś większego, dziwnym trafem, efekt jest ten sam. Czasem zwykły uśmiech do drugiego człowieka wystarczy.

 

12. Oddech 

Biohacking to również oddychanie. Szybka regeneracja po stresujących sytuacjach, lepsze skupienie, spokojniejszy sen. Oddech działa jak reset na komputerze, pozwala wrócić do równowagi.

Nie wiem, dlaczego, ale tutaj pod lasem oddycha się jakoś łatwiej. Może dlatego, że nie ma tej presji, która sprawia, że nasze ramiona są napięte, a oddech płytki.

Ale oddychać można wszędzie 🙂

Słyszałam o człowieku, który często „gotował się” w pracy, a po miesiącu codziennych ćwiczeń oddechowych nic już nie było w stanie wyprowadzić go już z równowagi.

 

Biohacking – dlaczego przebywanie blisko natury to jeden z najprostszych (i przy okazji bezpłatny) hack

Obserwując zwierzęta i rośliny, czuję, że to wystarczy, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam. Nie ma tu presji, żadnych wymagań ani oczekiwań, by robić więcej czy być kimś innym. Nikt tu nie ocenia, nikt nie pospiesza. To leczy.

Czemu to najprostszy hack? Bo nie musisz się skupiać na poszczególnych sposobach na lepsze samopoczucie. Wszystko dzieje się automatycznie.

Sen się reguluje, bo ciało dostaje właściwe światło i zmęczenie. Układ nerwowy sam schodzi z trybu alarmowego, bo nie jest bombardowany hałasem, presją i nadmiarem bodźców. Oddech się pogłębia, ramiona opadają, myśli zwalniają. 
Nie musisz nic mierzyć ani kontrolować. Ciało robi to za Ciebie, kiedy dasz mu właściwe warunki.

I właśnie dlatego bliskość natury jest jednym z najprostszych biohacków: zamiast dodawać kolejne narzędzia, po prostu przestajesz sobie przeszkadzać.

W tym kontekście warto też spojrzeć na tzw. niebieskie strefy.  To miejsca na świecie, gdzie ludzie żyją wyjątkowo długo i zdrowo. Co wpływa na ich długowieczność?

W skrócie:

  • Okinawa, Japonia – prosta, roślinna dieta, codzienny ruch, silne więzi społeczne i kontakt z naturą.

  • Sardynia, Włochy – aktywne życie fizyczne przy hodowli zwierząt, spacery po górach, dieta lokalna, wsparcie rodziny i sąsiadów.

  • Nicoya, Kostaryka – dużo czasu spędzanego na świeżym powietrzu, praca rękami, społeczność i zdrowa, lokalna żywność.

  • Ikaria, Grecja – długie spacery, ogródki i uprawa własnego jedzenia, relaks, siesta, kontakty z bliskimi i przyrodą.

  • Loma Linda, Kalifornia, USA – umiarkowana dieta roślinna, rytm dnia zgodny z naturą, aktywność fizyczna, cisza, społeczność, wiara i rytuały wspólnotowe.

Choć różnią się kulturą i lokalizacją, wszędzie powtarza się jeden wspólny czynnik: codzienny kontakt z naturą. Ruch, światło, świeże powietrze, ziemia, woda, zwierzęta to naturalne biohacki, które od tysięcy lat wspierają zdrowie i długowieczność.

Copyright © 2025 AURAWOOD. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Przejdź do treści