Dochody pasywne często kojarzą się z milionami, egzotycznymi wyspami i pracą z hamaka. W rzeczywistości wolność finansowa może wyglądać nieco inaczej i właśnie o tym jest ten artykuł – o spokojnym, zwyczajnym życiu, które po prostu się nie rozsypie, kiedy z jakichś powodów przestajesz pracować.
Dochody pasywne – jak to się zaczęło
Chciałabym się z Tobą podzielić czymś naprawdę szczerym. Jest jedna jedyna rzecz, której żałuję w życiu.
Tak, wiem – podobno nie powinno się niczego żałować, bo każda sytuacja czegoś uczy. A jednak ja żałuję i nie wiem, czy chcę przestać. Tak na wszelki wypadek trzymam ten żal przy sobie jako przestrogę na przyszłość.
Żałuję, że nie byłam dla siebie dobra.
Brzmi jak frazes, ale ja wiem, ile czasu zmarnowałam krzywdząc siebie. Lata zmuszania się do rzeczy, których nie chciałam robić.
Lata „bycia dzielną”, kretyńskiego wychodzenia ze strefy komfortu, dopasowywania się do oczekiwań innych, rzucania się na głęboką wodę, udowadniania, że dam radę – nawet kiedy nie miałam już siły udźwignąć kolejnego dnia.
Dobra uczennica. Cicha myszka. Przykładna pracownica. A w środku człowiek, który powoli gasł.
Czułam się jak robot odhaczający zadania. Jakby ktoś wgrał mi program: „Im bardziej okropna dla siebie jesteś, tym lepiej”.
Nikt mi nigdy nie powiedział, że jeśli czegoś nienawidzę, to mogę tego po prostu nie robić. Nikt oprócz depresji, która chroniła mnie przede mną samą.
Wtedy jedyną rzeczą, na którą miałam siłę, było… czytanie. Leżałam i czytałam.
Trafiłam wtedy na książki Beaty Pawlikowskiej o podświadomości. Można powiedzieć, że uratowały mi życie. Naprowadziły mnie na inną drogę: taką, na której mogę zmienić swoje przekonania, a razem z nimi całe swoje życie.
Zaczęłam więc zmieniać swoje przekonania. Także te o pieniądzach.
Wtedy pierwszy raz usłyszałam o dochodach pasywnych. Opowiedziałam o tym narzeczonemu i oboje się w to wkręciliśmy.
Zaczęliśmy testować, próbować, kombinować: wspólny biznes, nieruchomości, inwestycje, pomysły omawiane przy kolacji, w samochodzie, w niedzielę, w środę, o 6 rano i o 22:00 🙂
Nie wszystko nam wychodziło. Popełnialiśmy błędy, mieliśmy kryzysy, potknięcia i momenty, w których wątpiliśmy w wszystko.
Ale mieliśmy jedno – wspólny cel: więcej wolności. Więcej oddechu. Więcej życia w życiu. I to nas motywowało.
Nasza droga
Przeszliśmy drogę od etatów, przez które prawie się nie widywaliśmy, przez własne biznesy, aż po dochody pasywne, które wymagają od nas tylko kilku dni pracy w miesiącu.
Życie w ciągłej presji i pośpiechu zamieniliśmy na własną działkę, ciszę, spokój i dom bez kredytu.
Z kontaktu z tłumem klientów (czasem trudnych) przeszliśmy do sytuacji, w której klienci przychodzą do nas sami, a my decydujemy, czy chcemy dany projekt realizować.
Kilka lat temu zaczęliśmy o tym pisać na blogu. Sprawdzaliśmy różne pomysły na dochody pasywne, analizowaliśmy je, testowaliśmy na sobie, a potem opisywaliśmy krok po kroku. Robiliśmy nawet wywiady z ludźmi, którzy też wybrali taki sposób zarabiania.
Z czasem zaczęło to przynosić realne efekty. Stworzyliśmy źródła dochodu, które miesiąc w miesiąc dają nam ponad 40 tysięcy złotych.
W ten sposób powstał nasz ebook.
Nie teoretyczny poradnik, ale praktyka. Nasze całe doświadczenie w temacie dochodów pasywnych. Przetestowane przez wielu naszych Czytelników.
I tu dochodzę do rzeczy najważniejszej.
Dochody pasywne dla takiego wrażliwca jak ja to sposób na bycie dla siebie DOBRYM.
Każda praca, którą wykonywałam dla kogoś, wiązała się z presją, stresem, przymusem.
Dochody pasywne to dla mnie droga od:
„muszę pracować, żeby przeżyć”
do
„pracuję, jeśli chcę”.
Dlatego uważam ten temat za ważny i chcę się nim dzielić.
Dochody pasywne dały nam możliwość życia po swojemu. W klimatycznej nowoczesnej stodole, bez kredytu i bez poczucia, że jak się zatrzymamy, to nie będziemy mieli go z czego opłacić.
To poranki bez pośpiechu: herbata na tarasie, cisza, widok na drzewa, a nie presja i stres.
Dziś pracujemy, gdy chcemy coś stworzyć i robimy to z przyjemnością – budowanie konstrukcji z drewna, pisanie bloga, planowanie podróży – zamiast odhaczania obowiązków, które nas dusiły.
To brak udawania, że jesteśmy kimś innym, robienie rzeczy w swoim tempie, podróże wtedy, kiedy nam pasuje, a nie wtedy, kiedy “firma pozwoli”.
To czas dla rodziny, na pisanie, planowanie, odpoczynek, podróże, nudę, kreatywność i własne pomysły.
To codzienność, która nie jest sprintem do weekendu, tylko byciem dla siebie dobrym.
Dochody pasywne – co naprawdę nam dały
Dochody pasywne sprawiają, że:
- możemy podróżować wtedy, kiedy chcemy,
- możemy pracować tylko wtedy, gdy mamy ochotę coś stworzyć,
- w naszej codzienności nie ma presji,
- nie musimy brać kredytów,
- możemy dawać naszym produktom jakość, nie pośpiech
- możemy tworzyć z miejsca kreatywności, a nie presji
- mamy czas, a to waluta, której nie da się odzyskać
To sposób, życia którym chcemy zarażać.
Pomagamy ludziom, którzy są zmęczeni, bo całe ich życie kręci się wokół pracy, obowiązków i oczekiwań innych. A my to bardzo dobrze rozumiemy. Dlatego powstał nasz ebook.
Jak powstawał nasz ebook
– Najpierw spisaliśmy nasze źródła dochodów pasywnych, które pozyskaliśmy przez ostatnie 15 lat. Opisałam każde z nich w punktach dzięki czemu łatwo zauważyć nasz schemat działania i go powtórzyć.
– Nasze źródła dochodów pasywnych nie muszą być odpowiednie dla każdego więc zebraliśmy pełną listę 25 propozycji dochodów pasywnych z praktycznymi przykładami z codzienności. Dzięki niej łatwiej wybrać coś dla siebie.
– Opisaliśmy, w jaki sposób można dopasować źródła dochodów pasywnych do siebie – tego, co lubimy, swoich zasobów, wiedzy, umiejętności.
– Na kilku dodatkowych przykładach pokazaliśmy cały proces tworzenia dochodów pasywnych w 3 powtarzalnych krokach.
– Dołączyliśmy do tego schemat drogi do wolności finansowej, na którego podstawie wszystko można sobie dokładnie rozpisać tworząc swój własny plan działania.
– Odpowiedzieliśmy na najczęściej zadawane nam pytania dotyczące dochodów pasywnych.
– Stworzyliśmy bonus: „Metoda 10 dni – nastaw się na cel”, czyli kompletny zestaw 10 metod do pracy przez 10 dni, które działają jak wewnętrzne turbodoładowanie.
Nasi Czytelnicy
1. Zyskują konkretny kierunek, do którego zmierzają – wstają rano z wizją, klarownością i planem.
2. Tworzą stały, przewidywalny dochód, który będzie pracował dla nich.
3. Dochodzą do momentu, w którym pracują tylko wtedy, gdy chcą, nie dlatego, że muszą.
To, co najbardziej nas zaskoczyło, to małe wielkie zmiany, jakie ludzie zaczęli nam opisywać.
–> Ktoś napisał, że pierwszy raz od lat usiadł z kartką i policzył, ile naprawdę potrzebuje do spokojnego życia — i poczuł ulgę, bo okazało się, że wcale nie tak dużo.
–>Inna osoba zaczęła odkładać pieniądze na zakup nieruchomości i nie może uwierzyć, że tak ją nakręca samo odkładanie.
–> Kolejna zrozumiała, że jej życie nie musi wyglądać jak wyścig.
To nie są spektakularne miliony w miesiąc. To są realne, ludzkie zmiany, które prowadzą do większej wolności.
I właśnie o to nam chodziło.
Dochody pasywne – czy to realny cel
Wolność finansowa to niekoniecznie miliony. To moment, w którym Twoje życie NIE rozsypie się, jeśli przestaniesz pracować. Realny cel, który można podzielić na etapy.
Coraz więcej ludzi budzi się czując, że zarabiają na potrzeby, które wcale nie są ich. Większe mieszkanie, droższe auto, sprzęty, których używają raz w roku.
I nagle okazuje się, że całe to zarabianie nie ma nic wspólnego z tym, czego naprawdę potrzebują do szczęśliwego życia. Bo czują presję: dorównania innym, „życia na poziomie”, udowadniania, że robią to, co wypada.
To ciągłe napięcie: czy robię wystarczająco dużo, czy jestem wystarczająco dobry, czemu inni mają więcej, szybciej, lepiej…
Z czasem ta presja przeradza się w zmęczenie i stres, który nie mija nawet po wakacjach. W życie od poniedziałku do piątku, od wypłaty do wypłaty, od jednego obowiązku do drugiego.
I dopiero wtedy pojawia się pytanie: „A gdzie w tym wszystkim jestem ja?
Nam chodzi o stworzenie takiego stylu życia, że idąc spać, nie móc się móc się doczekać poranka. I jest to jak najbardziej możliwe.
Uprościliśmy to do maksimum
Owszem, pozyskanie dochodu pasywnego również wymaga zaangażowania i pracy, ale będziesz mógł to zrobić w oparciu o to, co lubisz i zasoby, które już masz. Tak, żeby było Ci jak najłatwiej i tak żebyś się do tego nie zmuszał.
I możesz zrobić to o wiele szybciej niż my, bo w tym ebooku masz wszystko, czego mógłbyś szukać latami i co musiałbyś najpewniej testować sam.
Co więcej, jeśli nie wybierzesz żadnego z naszych gotowych rozwiązań, możesz stworzyć własne. To mapa, po której możesz narysować swoją własną trasę.
Ten ebook to narzędzie, które możesz wykorzystać wielokrotnie – do wyboru, dopasowania i wdrażania pasywnych dochodów w dowolnym czasie.
Nie musisz się też bać, że i tak nie ruszysz do przodu albo poddasz się gdzieś w trakcie, bo otrzymasz bonus z metodami, które realnie zmieniają mindset.
Podświadomość to taki twór, który działa według własnych, czasem absurdalnych schematów i dopóki ich nie zmienisz, będzie Cię trzymać w tym, co znane (czyli w miejscu).
Ale nie martw się – to nie będzie nic trudnego. Mózg uczy się poprzez powtarzanie więc jeśli z pomocą kilku metod dostanie konkretną instrukcję to zacznie działać zgodnie z Twoim celem, a nie przeciwko niemu.
Cena
5% z każdej sprzedaży przeznaczamy na pomoc wybranej fundacji. Obecnie wspieramy Fundację Gruszętnik, która robi świetną robotę.
Nasz ebook możesz zakupić TUTAJ w cenie 147 zł.
Przez lata wydaliśmy tysiące złotych i poświęciliśmy mnóstwo czasu na testowanie rozwiązań, które dziś masz tu podane w gotowej, skondensowanej formie.
Cena jest na tyle wysoka, by docenić kilkanaście lat naszych doświadczeń, ale też na tyle przystępna, by realnie pomóc komuś ruszyć z miejsca.


